Dzisiaj pozostaję w temacie moich ulubionych koronek.
Te oto frywolitkowe obręcze zrobiła dla mnie moja koleżanka Ania. Kiedyś już wspominałam o perfekcji Ani w wielu dziedzinach rękodzielniczych, co możecie zobaczyć na jej
BLOGU, a te koronki są tego doskonałym dowodem. Nie chciałam z nich robić popularnych ostatnio "łapaczy snów" z dużą ilością dodatkowych zwisających ozdób. Ze względu na delikatność frywolitkowej koronki dodałam tylko kilka biżuteryjnych dodatków.
obręcz 30cm, kolor ecru
obręcz 25cm, kolor biały
obręcze w zimowej scenerii (bardzo do zimy pasują jak widać)
Ani jeszcze raz bardzo dziękuję, a Was zapraszam do podziwiania jej prac. Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
Odwiedzając nieraz ciuchlandy, szczególną uwagę zwracam na wszelkiego rodzaju rękodzieło albo coś, co się do tego rękodzieła nada. Nie jestem w stanie przejść obojętnie obok czegoś, co wykonały ludzkie ręce. Wiem, ile pracy i serca ktoś w nie włożył. Takim sposobem trochę takich cudeniek się uzbierało. Pytanie, co z nimi zrobić oprócz samego gromadzenia, jak je wyeksponować? Odpowiedź na pytanie oczywiście znalazłam w niezawodnym internecie.
źródło: Pinterest
Mój pomysł zrodził się już bardzo dawno, ale jak zwykle brakowało czasu, chęci czy coś tam innego. W końcu jednak postanowiłam zabrać się za jego realizację. Przez kilka wieczorów wybierałam serwetki, układałam, zszywałam... i tak oto powstał mój upragniony obrus w postaci koronkowego patchworku. Nie wiem, jak Wam się spodobał, ale dla mnie rewelacja! Tym bardziej, że znalazłam sposób na równoczesną ekspozycję 72 serwetek różnej wielkości i maści.
Troszkę szczegółów:
A tak się prezentuje na moim stole:
Pozdrawiam bardzo zimowo i mroźnie (teraz na termometrze -18 stopni), brrr.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Moje "skróty"do miasta przez las
Całkiem nie tak dawno na świecie pojawiła się Julia Nikola. Na pamiątkę tego dnia powstała ta oto metryczka. Z wielką przyjemnością ją haftowałam.
Wiele tego typu metryczek pojawiło się w sklepach internetowych. Zamawiającej ta spodobała się najbardziej i chyba słusznie. Już do niej dotarła, więc mogę pokazać.
Wzór znaleziony w sieci, kanwa 18, więc haft wyszedł bardzo misterny.
Pozdrawiam i bardzo dziękuję, że do mnie zaglądacie.
Dzisiaj kolejny przedmiot, który lubię ozdabiać dekupażem, tj. chustecznik. Prosta, nieskomplikowana forma daje wiele możliwości. Tym razem postawiłam na prostotę.
W pierwszym motyw wybrała zamawiająca. Ja jedynie zadbałam o dodatki - kolejna próba wykorzystania odcisków z foremek.
Drugi miał być w brązach...no to jest: bejca, papier scrapbooking, odciski z foremek...
Te same chusteczniki w zimowej scenerii. Skorzystałam z odwiedzin córki i mam w końcu ładne zdjęcia.
Bardzo miło mi jest, że mnie odwiedzacie i zostawiacie komentarze. Dziękuję i pozdrawiam :)
Prace dla dzieci to zawsze bardzo wdzięczna zabawa. Bardzo lubię je robić. Tym razem była okazja Chrztu Św. Hani. Na pamiątki z tej okazji powstało takie oto pudełeczko:
Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam zimowo:)
Coraz częściej słychać o zbliżających się walentynkach, więc przypomniało mi się, że nie pokazywałam dotychczas kompletu, jaki zrobiłam dla Niej i dla Niego z okazji ślubu. Komplet inspirowany był zaproszeniem na ślub wspomnianej pary. Składa się z kuferka, pudełeczka na płytę CD oraz ramki na zdjęcie. Chyba wyszło sympatycznie.
Bardzo dziękuję za odwiedziny i bardzo miłe komentarze. Pozdrawiam i zapraszam ponownie :)
Ostatnio w temacie była zima. A jak zima to gorąca herbata, a jak herbata to herbaciarka. Miło przecież jest mieć, gdzie przechowywać ulubione herbatki.
Obie herbaciarki w zbliżonej kolorystyce, bardzo proste, może nawet minimalistyczne, choć bardzo kobiece. Cały efekt w papierze ryżowym: w pierwszej imitacja koronki, w drugiej imitacja haftu (cudny papier!)
W tej dodatkowe mosiężne dekory: przeurocza łyżeczka, uchwyt i nóżki. Troszkę "elegancji Francji" nie zaszkodzi.
Miłych wieczorów przy ulubionej herbacie wszystkim życzę i dziękuję za odwiedziny :)
Wszystkiego dobrego w NOWYM ROKU !
W tym roku zimy ani ani, coś tam przypadkiem kiedyś spadło śniegu. Teraz szaro, buro, nieprzyjemnie... Nie żebym tęskniła, ale tak przypadkiem powstała praca, zimowa właśnie, z tych "w nie moim stylu" :)
Odwiedzając czasem wiadomo jakie sklepy, lubię znaleźć jakieś robótkowe "skarby". Trafił się raz zestaw do wyszywania wełną o zimowej tematyce. Nigdy czegoś takiego nie próbowałam, więc czemu nie? Tym bardziej, że czasem muszę zająć ręce czymś mało skomplikowanym (haft krzyżykowy wymaga jednak więcej uwagi i skupienia). No to jest efekt - dom w zimowej scenerii. Co z nim dalej zrobić nie wiem, ale pokazuję jako ciekawostkę...
Pozdrawiam serdecznie :)
Zostaw swój komentarz,
będzie mi bardzo miło...
Dziękuję !