Zaczynam wakacje! To był ciężki rok. Praca na półtora etatu dała mi w kość. Mam nadzieję odpocząć i trochę nadrobić w kwestii haftu. Oj, zaniedbałam się!
Dzisiaj haft mojej córki. Bardzo mi się podoba w swojej prostocie, choć ja sama z reguły bardziej skomplikowane hafty popełniam. Wyszyła go już dawno, ale nie miałam okazji jeszcze pokazać go. Przy pomocy Canvy stworzyłam z niego wakacyjną pocztówkę.
Tutaj w pełnej okazałości
Życzę miłego wakacyjnego odpoczynku w sposób, jaki sobie wymarzyliście :)
Jeszcze raz wracam do tematyki ślubnej. Tym razem jednak z pracą haftowaną. Nie ja jednak jestem jej autorką, ale moja córka Milena, której prace czasami pokazuję.
Jako pamiątkę ślubną dla swoich przyjaciół Milena wyszyła taki oto obrazek. Zaczynając go nie wiedziała jeszcze o pomyśle Młodych, że do ślubu pojadą starym, zielonym "maluszkiem" Michała. W podświadomości chyba czuła, że trafi w punkt z tym haftem. A jakie było zaskoczenie i wzruszenie samych młodych!
Pozdrawiam cieplutko i zapraszam ponownie :)
Moja droga do pracy. Tak pięknie obecnie...
Dziękuję za wszystkie miłe słowa pod ostatnim postem. Taka jestem dumna z córki, że dziś też pokazuję jej prace. Tym razem makrama.
Zaczęło się od świątecznego aniołka.
Potem powstała tęcza...
...a następnie łapacz snów, taki oryginalny, indiański :)
Jak widać po pracach Milena rozkręca się i mam nadzieję, że na tym się nie skończy, bo coraz lepiej jej idzie.
Na blogach i innych wirtualnych miejscach zaczynają królować pisanki, a ja chcę na przekór wykorzystać jeszcze bardzo zimową aurę (właśnie śnieg zaczął padać, choć już co najmniej 60cm śniegu zalega na ogrodzie) i pokazać zimowego renifera. Wyszyła go moja córka Milena, jako świąteczną dekorację. Teraz jednak, uważam, dekoracja jak najbardziej aktualna...
Każda praca córki bardzo mnie cieszy, bo mam nadzieję, że skutecznie zasiałam w niej ziarenko miłości do rękodzieła, w tym mojego ukochanego haftu krzyżykowego.
Pozdrawiam zimowo wszystkich, co choć na chwilkę tu jeszcze czasem zajrzą:)
Było jajo królewskie, to teraz dla odmiany pisanki na ludowo. Takie było życzenie mojej córki.
Pisanki są z kaczych wydmuszek, motywy na nich pochodzą z serwetki. Do kompletu pobejcowałam drewnianą miseczkę, ale środek pomalowałam na biało, żeby nieco delikatności jej dodać.
Na pierwszym zdjęciu w tle widać nieco jeszcze jedno jajo, ale haftowane. Przymusowe siedzenie w domu nakłoniło moją córkę do sięgnięcia po igłę, nitkę i płótno i wyszycia sobie takiego oto wielkanocnego jaja. Nie jest to pierwsza praca Mileny (inne pokazywałam w zakładce "prace mojej córki"), ale niestety robi to rzadko.
To jeszcze nie wszystkie tegoroczne pisanki, więc zajrzyjcie tu jeszcze. Pozdrawiam, trzymajcie się zdrowo :)
To są zakładki wyszyte przez moją córcię. Wyszyła je na plastikowej kanwie, podszyła cienkim filcem, a chwościki zrobiła z muliny. Do tego wybrała śliczne motywy. Zakładki są prezentem na Mikołajki dla przyjaciół. Żeby zdążyć uwijała się jak mróweczka.
Bardzo mnie cieszy, że Milena podziela moje zamiłowanie do rękodzieła :) jestem z niej bardzo dumna, dlatego pokazuję na swoim blogu jej prace.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu :)
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pozostawione pod ostatnim postem. Jest mi bardzo miło :)
Dzisiaj kolejny haft wykonany na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia. Portret Kazika został wyszyty jako prezent gwiazdkowy dla pewnego młodego miłośnika jego twórczości. Muszę zaznaczyć jednak w tym miejscu, że autorką tej pracy jest moja córka. To ona w ekspresowym tempie wyszyła tę pracę, aby zdążyć z prezentem. To nie pierwsza praca Mileny, więc mam nadzieję, że ziarenko zamiłowania do rękodzieła zostało skutecznie zasiane !
Poniżej grafika, która posłużyła do wykonania wzoru oraz haft w pełnej okazałości.
A ta piękna dziewczyna obecnie znajduje się na moim tamborku. Intensywnie haftuję ją od Nowego Roku i chciałabym ja jak najszybciej skończyć. Miejsce na ścinie już mam !
Haftowane małe zoo dla malutkiej Anny Marii. Przesłodkie prawda ? Wykonywanie prac dla dzieci sprawia wyjątkową frajdę. Te kolory...zwierzątka-słodziaki... Istne cukiereczki ! Tak samo spodobały się mojej córce, więc kiedy dostałam to "zlecenie", poprosiła mnie, żeby to ona mogła wyszyć ten obrazeczek. Trochę z braku czasu i przedłużającego się czasu wykonania, Milena ograniczyła się do krzyżyków i półkrzyżyków, dla mnie zostawiając "ulubione" backstitche.
Oto zatem praca mojej kochanej córci, z niewielkim moim udziałem:
Lawendowe saszetki tak się spodobały, że znaleźli się chętni na kolejne. Wczorajszy wieczór poświęciłam zatem na wyszycie i uszycie kolejnych maleństw.
Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za odwiedziny, komentarze
i motywowanie mnie do świątecznych prac :)

Mam cichą nadzieję, że jakaś prawda w tym powiedzeniu jest. Wraz z siostrami wzrastałyśmy w domu, gdzie mama haftowała, szyła, robiła na drutach i szydełku. Wszystkie "nasiąknęłyśmy" robótkami i zamiłowaniem do wszelkiego rękodzieła. Mam zatem nadzieję, że i moje dziecię też kiedyś pokocha, a przynajmniej polubi, to co stało się moją pasją ... nie musi to być już teraz... może być kiedyś...
Nadzieję taką mam, bo oto dowód na to, że to
coś w duszy mojej córki drzemie...
Elf z kolekcji NIMUE, wyszyty dla przyjaciółki na 18-te urodziny (tylko "kreseczki" wyszyte przeze mnie, bo z powodu wyjazdu mogła z prezentem nie zdążyć). Ramka obrazeczka malowana przeze mnie. Czyż nie piękny prezent ?
Jestem bardzo dumna ze swojego dziecka, tym bardziej, że do wielu rzeczy ma słomiany zapał...

A tutaj zakładka (na plastikowej kanwie), wyszyta również przez córkę dla koleżanki jako dodatek do książki-prezentu mikołajkowego. Była jeszcze inna, w kolorze niebieskim, ale nie mam zdjęcia.

Zostaw swój komentarz,
będzie mi bardzo miło...
Dziękuję !