Już po raz czwarty na zaproszenie Ewy gościłam w Okunince nad J. Białym. Jak widać Ewa nie miała nas jeszcze dość i po raz kolejny (szósty) zaprosiła nas, miłośniczki decoupagu :) do swojego magicznego domku. O gościnności i dobroci serca Ewy można by pisać wiele postów. Te które ją znają wiedzą o tym doskonale, inne muszą uwierzyć, że jest to jeden z głównych powodów tego, że z różnych stron Polski tak chętnie tu przyjeżdżamy. Kolejny powód naszej obecności w tym miejscu to dziewczyny, z którymi myślę, łączy nas nie tylko zamiłowanie do decu i wszelakiego rękodzieła, ale także "to coś", co powoduje, że tak chętnie spędzamy ze sobą tych kilka dni.
W tym miejscu dziękuję jeszcze raz Ewie za gościnę i za przemiłą atmosferę tu panującą, a dziewczynom za wspaniale spędzony czas !
Do zobaczenia !!!

Zdjęcia powyżej przedstawiają nas wraz z całym tegorocznym okuninkowym dorobkiem twórczym. Muszę przyznać, że w tym roku byłyśmy bardzo pracowite i trochę tego powstało !
Zdjęcia poniżej to migawki z pobytu i dowód naszej pracowitości :
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny na moim blogu.

Witam po dość długiej przerwie, powiedzmy, że wakacyjnej... Troszkę wyłączyłam się z blogowego świata, ale myślę, że w najbliższym czasie nieco nadrobię - nie tylko u siebie na blogu, ale również poodwiedzam was, drogie blogowe koleżanki.
Na początek moje pierwsze próby haftu hardanger, proszę zatem o wyrozumiałość. Haft ten zaprzątał moją głowę już od dłuższego czasu. Podchodziłam do niego jak przysłowiowy pies do jeża; ciągle miałam jakieś obawy, że trudny, że nie uda się... W końcu jednak spróbowałam. Bardzo lubię jego połączenie z haftem krzyżykowym i tak też go wykorzystałam.
Najpierw powstał hafcik (powielony dwukrotnie), który ostatecznie wykorzystałam do ozdobienia "przykrywek" starego małego niciaka - tutaj jeszcze bez ażurku. Potem powstała poduszeczka na igły - już z ażurkiem, a następnie wydziubdziałam (bo tak to można nazwać) zawieszkę do nożyczek - dodałam w ażurku nowe elementy. Na koniec powstało etui na igły.

Dostałam kolejne wyróżnienie. Tym razem od
BARBOORKI. Bardzo gorąco dziękuję :)
Jedną z zasad tego wyróżnienia jest napisanie siedmiu rzeczy o sobie... hm, no cóż... wylewna to ja nie jestem, nie lubię za bardzo pisać o sobie, ale co nieco zawarłam w zakładce "O mnie"...
Kolejna zasada wyróżnienia, to wytypowanie 16 blogów, które mnie inspirują. Tu też mam problem... Takich blogów jest zdecydowanie więcej, wystarczy popatrzeć na moją listę blogów, a i tak wiele tam nie jest wpisanych. Zatem po raz kolejny złamię taką zasadę i typować nie będę. Dziewczyny ze wszystkich blogów, do których zaglądam czujcie się wyróżnione i jeśli macie ochotę i czas weźcie udział w zabawie !


O moim ulubionym stylu"toile" pisałam już kiedyś (
TU i
TU). Bardzo lubię wracać do tych sielskich motywów i z wielką przyjemnością ozdabiam nimi różne przedmioty. Mam nawet małą kolekcję angielskiej porcelany z niebieskimi motywami toile.
Jak się okazuje nie tylko mi się one spodobały. Moja siostra zapragnęła takie motywy na glinianych przedmiotach, które kiedyś zgromadziła.
Zatem oto toile, nie na pięknej porcelanie, nie na pięknych tkaninach, a na glinianych, prostych, wiejskich przedmiotach. Gliniaki nieco postarzyłam, żeby motywy pasowały do ich "skromnego" wyglądu; motywy drukowane i przenoszone przy pomocy transferu, który doskonale się sprawdza na obłych przedmiotach.
flakonik
kominek
dwojaczki

Ciąg dalszy toile nastąpi...
Dziękuję za dotychczasowe, bardzo liczne odwiedziny i pozdrawiam
z pochmurnego dziś Tomaszowa.


W końcu na dworze pokazało się słoneczko i zrobiło się prawdziwe lato. Oby jak najdłużej! W związku z tym na moim blogu też niech trochę lata zagości.
Tym razem kaneczka. Znajoma poprosiła mnie, żeby nieco odnowić starą kaneczkę na mleko. Miało być wiejsko, kogutki, kurki czy coś takiego, ale miała jednak pozostać biała. Wybrałam motyw z serwetki - kompozycja była w zasadzie gotowa, ja tylko umieściłam kogutki na kaneczce.


Przy okazji pokazuję swoją kaneczkę, którą zrobiłam dawno temu (jak byłam mała zbierałam w nią jagody). Tutaj umieściłam obrazki ze wsi, niestety nie polskiej a holenderskiej raczej. Ale i tak jest moim zdaniem bardzo fajna. Dodam, że trochę natrudziłam się, żeby połączyć motywy z dwóch różnych serwetek, farby poszły w ruch, ale w efekcie jestem zadowolona.

Pozdrawiam cieplutko i życzę udanego, letniego weekendu :)
Paskudna pogoda za oknem sprawia, że co nieco dzieje się u mnie, jeśli chodzi o robótki.
Aktualnie na moim tamborku znalazł się "Zmysłowy taniec w kimonie" - obraz pochodzący z dorobku znanego projektanta kimon Haruyo Mority. Haft ma być rewanżem za piękną szydełkową firankę, którą zrobiła dla mnie siostra. To moja pierwsza praca w orientalnym stylu: energetyczna czerwień, oprócz tego sporo kolorów; będą też koraliki.
W tak zwanym międzyczasie inny drobny hafcik - próba czegoś odrobinę nowego...

Na dekupażowym warsztacie (czyt. stole kuchennym) też nie mało prac: niektóre na ukończeniu, inne w trakcie, a jeszcze kilka w kolejce.

Dziś po południu trochę się rozpogodziło. Bardzo mnie to cieszy - w końcu może trochę lata będzie, ale będę chyba musiała zamienić robótki ręczne w domu na robótki w plenerze. Mój ogród dzięki nieustającym deszczom zmienia swój charakter na naturalistyczny :) Natura bierze górę nad tym, co ja z wielkim trudem w ogrodzie urządziłam...
Nie mogę sobie odmówić wklejenia kolejnych zdjęć Miszy:


Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze :)


Mam cichą nadzieję, że jakaś prawda w tym powiedzeniu jest. Wraz z siostrami wzrastałyśmy w domu, gdzie mama haftowała, szyła, robiła na drutach i szydełku. Wszystkie "nasiąknęłyśmy" robótkami i zamiłowaniem do wszelkiego rękodzieła. Mam zatem nadzieję, że i moje dziecię też kiedyś pokocha, a przynajmniej polubi, to co stało się moją pasją ... nie musi to być już teraz... może być kiedyś...
Nadzieję taką mam, bo oto dowód na to, że to
coś w duszy mojej córki drzemie...
Elf z kolekcji NIMUE, wyszyty dla przyjaciółki na 18-te urodziny (tylko "kreseczki" wyszyte przeze mnie, bo z powodu wyjazdu mogła z prezentem nie zdążyć). Ramka obrazeczka malowana przeze mnie. Czyż nie piękny prezent ?
Jestem bardzo dumna ze swojego dziecka, tym bardziej, że do wielu rzeczy ma słomiany zapał...

A tutaj zakładka (na plastikowej kanwie), wyszyta również przez córkę dla koleżanki jako dodatek do książki-prezentu mikołajkowego. Była jeszcze inna, w kolorze niebieskim, ale nie mam zdjęcia.

Zostaw swój komentarz,
będzie mi bardzo miło...
Dziękuję !