poniedziałek, 25 lipca 2011

Wyróżnienie



Dostałam kolejne wyróżnienie. Tym razem od BARBOORKI. Bardzo gorąco dziękuję :)

Jedną z zasad tego wyróżnienia jest napisanie siedmiu rzeczy o sobie... hm, no cóż... wylewna to ja nie jestem, nie lubię za bardzo pisać o sobie, ale co nieco zawarłam w zakładce "O mnie"...
Kolejna zasada wyróżnienia, to wytypowanie 16 blogów, które mnie inspirują. Tu też mam problem... Takich blogów jest zdecydowanie więcej, wystarczy popatrzeć na moją listę blogów, a i tak wiele tam nie jest wpisanych. Zatem po raz kolejny złamię taką zasadę i typować nie będę. Dziewczyny ze wszystkich blogów, do których zaglądam czujcie się wyróżnione i jeśli macie ochotę i czas weźcie udział w zabawie !



piątek, 22 lipca 2011

Ślubny kufer

Kufer na prezent ślubny...
Wykonany na zamówienie. Motywy wybrane przez zamawiającą i przyznam szczerze bardzo mi się spodobał ten wijący się, pachnący i bardzo kolorowy groszek. Papier kupiłam pewnie już kilka lat temu i dopiero teraz doczekał się wykorzystania. Pracy było sporo - najwięcej przy wycinaniu, komponowaniu a potem niezliczona ilość warstw lakieru. Z efektu jestem jednak zadowolona, dawno nie miałam okazji "pobawić się" w prawdziwe decu :)
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że młodej parze przypadnie do gustu i będzie to dla nich miła pamiątka.



Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny !


piątek, 15 lipca 2011

Toile mini

Tak jak obiecałam toile ciąg dalszy. Oto malutkie buteleczki do przypraw. Kupione były czyste, bialutkie; ozdobiłam je tylko etykietkami. Dorobiłam im jeszcze małą tackę, z motywem toile właśnie.



Myślę, że pięknie prezentują się w mojej witrynce z niebieską porcelaną toile. Niestety ten komplet nie jest mój - również zrobiłam go dla siostry.

Przy okazji ozdobiłam jeszcze maciupki kubeczek i dzbanuszek...

... i znów uświadomiłam sobie, że w dalszym ciągu nic nie wyhaftowałam z takimi motywami...

wtorek, 12 lipca 2011

Toile i gliniaki

O moim ulubionym stylu"toile" pisałam już kiedyś (TU i TU). Bardzo lubię wracać do tych sielskich motywów i z wielką przyjemnością ozdabiam nimi różne przedmioty. Mam nawet małą kolekcję angielskiej porcelany z niebieskimi motywami toile.
Jak się okazuje nie tylko mi się one spodobały. Moja siostra zapragnęła takie motywy na glinianych przedmiotach, które kiedyś zgromadziła.
Zatem oto toile, nie na pięknej porcelanie, nie na pięknych tkaninach, a na glinianych, prostych, wiejskich przedmiotach. Gliniaki nieco postarzyłam, żeby motywy pasowały do ich "skromnego" wyglądu; motywy drukowane i przenoszone przy pomocy transferu, który doskonale się sprawdza na obłych przedmiotach.

flakonik
kominek
dwojaczki
Ciąg dalszy toile nastąpi...

Dziękuję za dotychczasowe, bardzo liczne odwiedziny i pozdrawiam
z pochmurnego dziś Tomaszowa.

sobota, 9 lipca 2011

Kaneczka

W końcu na dworze pokazało się słoneczko i zrobiło się prawdziwe lato. Oby jak najdłużej! W związku z tym na moim blogu też niech trochę lata zagości.
Tym razem kaneczka. Znajoma poprosiła mnie, żeby nieco odnowić starą kaneczkę na mleko. Miało być wiejsko, kogutki, kurki czy coś takiego, ale miała jednak pozostać biała. Wybrałam motyw z serwetki - kompozycja była w zasadzie gotowa, ja tylko umieściłam kogutki na kaneczce.

Przy okazji pokazuję swoją kaneczkę, którą zrobiłam dawno temu (jak byłam mała zbierałam w nią jagody). Tutaj umieściłam obrazki ze wsi, niestety nie polskiej a holenderskiej raczej. Ale i tak jest moim zdaniem bardzo fajna. Dodam, że trochę natrudziłam się, żeby połączyć motywy z dwóch różnych serwetek, farby poszły w ruch, ale w efekcie jestem zadowolona.

Pozdrawiam cieplutko i życzę udanego, letniego weekendu :)

czwartek, 7 lipca 2011

Aktualnie...

Paskudna pogoda za oknem sprawia, że co nieco dzieje się u mnie, jeśli chodzi o robótki.
Aktualnie na moim tamborku znalazł się "Zmysłowy taniec w kimonie" - obraz pochodzący z dorobku znanego projektanta kimon Haruyo Mority. Haft ma być rewanżem za piękną szydełkową firankę, którą zrobiła dla mnie siostra. To moja pierwsza praca w orientalnym stylu: energetyczna czerwień, oprócz tego sporo kolorów; będą też koraliki.
W tak zwanym międzyczasie inny drobny hafcik - próba czegoś odrobinę nowego...


Na dekupażowym warsztacie (czyt. stole kuchennym) też nie mało prac: niektóre na ukończeniu, inne w trakcie, a jeszcze kilka w kolejce.

Dziś po południu trochę się rozpogodziło. Bardzo mnie to cieszy - w końcu może trochę lata będzie, ale będę chyba musiała zamienić robótki ręczne w domu na robótki w plenerze. Mój ogród dzięki nieustającym deszczom zmienia swój charakter na naturalistyczny :) Natura bierze górę nad tym, co ja z wielkim trudem w ogrodzie urządziłam...

Nie mogę sobie odmówić wklejenia kolejnych zdjęć Miszy:

Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze :)


piątek, 1 lipca 2011

Niedaleko pada jabłko od jabłoni...

Mam cichą nadzieję, że jakaś prawda w tym powiedzeniu jest. Wraz z siostrami wzrastałyśmy w domu, gdzie mama haftowała, szyła, robiła na drutach i szydełku. Wszystkie "nasiąknęłyśmy" robótkami i zamiłowaniem do wszelkiego rękodzieła. Mam zatem nadzieję, że i moje dziecię też kiedyś pokocha, a przynajmniej polubi, to co stało się moją pasją ... nie musi to być już teraz... może być kiedyś...
Nadzieję taką mam, bo oto dowód na to, że to coś w duszy mojej córki drzemie...
Elf z kolekcji NIMUE, wyszyty dla przyjaciółki na 18-te urodziny (tylko "kreseczki" wyszyte przeze mnie, bo z powodu wyjazdu mogła z prezentem nie zdążyć). Ramka obrazeczka malowana przeze mnie. Czyż nie piękny prezent ?
Jestem bardzo dumna ze swojego dziecka, tym bardziej, że do wielu rzeczy ma słomiany zapał...
A tutaj zakładka (na plastikowej kanwie), wyszyta również przez córkę dla koleżanki jako dodatek do książki-prezentu mikołajkowego. Była jeszcze inna, w kolorze niebieskim, ale nie mam zdjęcia.